Zachowałem kilka jego zabawek na pamiątkę i chciałem mu je kiedyś przekazać
- nie zdążyłem ...
Z mojej wyprawy do USA w latach 1989 / 90 przywiozłem mu wielofunkcyjnego robota co w tamtym czasie było wielką sprawą. Pitruś (bo tak pieszczotliwe nazywaliśmy go jak był mały) bawił się tym robotem dłuższy czas eksploatując go do granic wytrzymałości tej plastikowej i skomplikowanej elektronicznie zabawki ... Robot, podobnie jak wiele innych fajnych zabawek Piotra, nie zachował się.
Inną super zabawką był mini 'mercedes' na akumulator, który z Piortusiem w środku wywoływał niezłą sensację na chodnikach Fryny w połowie lat '80. Kupiłem mu to za niezłą kasę na katowickim 'szaberplacu' którego byłem stałym rezydentem jako jeden z ówczesnych "spekulantów" i wrogów socjalistycznej ojczyzny :-)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz